Bez kategorii

Cyfrowa tarcza – Europejski Miesiąc Cyberbezpieczeństwa 2025: Cyberbezpieczeństwo przyszłości – kierunki zmian

Jeszcze dekadę temu phishingowy mail brzmiał jak żart. Dziś deepfake głosu prezesa banku potrafi przekonać nawet najbardziej ostrożnych. Jak będzie wyglądać cyberbezpieczeństwo za pięć lat – w 2030 roku?

Rosnąca rola prawa unijnego

UE już teraz nadaje ton globalnym regulacjom. Do 2030 roku kluczowe będą:

  • NIS2 – rozszerzenie obowiązków zabezpieczeń i raportowania na większość podmiotów gospodarki.
  • DORA – sektor finansowy zyska jednolite zasady zarządzania ryzykiem cyfrowym.
  • AI Act – regulacja sztucznej inteligencji, w tym deepfake’ów i systemów wysokiego ryzyka.

Kierunek: prawo staje się coraz bardziej szczegółowe i precyzyjne, a brak zgodności będzie kosztował więcej niż inwestycja w bezpieczeństwo.

Cyberwojna i infrastruktura krytyczna

Cyberatak może dziś sparaliżować szpital, elektrownię czy system bankowy. Do 2030 roku ochrona infrastruktury krytycznej stanie się absolutnym priorytetem.

  • cyberwojna nie wymaga czołgów, tylko kodu,
  • NATO i UE rozwijają doktryny obrony cyfrowej,
  • bezpieczeństwo energetyczne, zdrowotne i finansowe = bezpieczeństwo państwa.

Prywatność jako dobro luksusowe

Im więcej danych oddajemy w ręce platform, tym cenniejsza staje się prywatność.
Do 2030 roku możemy obserwować:

  • komercjalizację prywatności (płatne usługi „no tracking”),
  • nowe prawa jednostki: prawo do cyfrowej ciszy, prawo do bycia offline,
  • coraz większą przepaść między świadomymi cyfrowo a tymi, którzy traktują prywatność jak walutę.

Cyfrowa konstytucja praw człowieka?

Czy potrzebujemy nowej karty praw, dostosowanej do epoki cyfrowej?

  • prawo do prywatności,
  • prawo do bezpieczeństwa w sieci,
  • prawo do cyfrowej tożsamości i jej ochrony,
  • prawo do rzetelnej informacji.

Być może właśnie 2030 rok będzie momentem, w którym cyberbezpieczeństwo i prawa człowieka spotkają się w jednym dokumencie.

Podsumowanie

Cyberbezpieczeństwo przyszłości to nie tylko firewalle i antywirusy, ale prawo, geopolityka i prawa jednostki. Do 2030 roku granice między bezpieczeństwem cyfrowym a bezpieczeństwem państwa i obywatela mogą się zacierać.

Kluczowe pytanie brzmi: czy będziemy tylko reagować na ataki, czy stworzymy globalne ramy ochrony człowieka w epoce cyfrowej?

Stan prawny na dzień: 29 października 2025 roku

Bez kategorii

Influencerzy od kołyski (9/10): między lajkami a prawem. Prawo porównawcze – czego możemy się nauczyć z zagranicy?

Dziecięcy influencerzy to globalne zjawisko. W każdym kraju zmagają się z podobnymi wyzwaniami: brak prywatności, zarządzanie dochodami, nadmierna ekspozycja w sieci. Ale różne państwa wypracowały różne rozwiązania prawne. Sprawdźmy, co działa w praktyce i co mogłoby być wzorem dla Polski.

Francja – pionier regulacji

Francja jako pierwszy kraj w Europie wprowadziła przepisy dotyczące dzieci w mediach społecznościowych.

  • Obowiązek odkładania zarobków dziecka-influencera na specjalne konto depozytowe.
  • Ograniczenia czasu „pracy” dziecka w sieci, wzorowane na przepisach dla dzieci-aktorów.
  • Prawo do bycia zapomnianym – łatwiejsza ścieżka usuwania treści, jeśli dziecko lub dorosły już nie chce ich obecności online.

To model kompleksowy – chroni zarówno finanse, jak i prywatność małoletnich.

USA – prawo prywatności dzieci w internecie

W Stanach Zjednoczonych kluczową regulacją jest COPPA (Children’s Online Privacy Protection Act).

  • Zakazuje zbierania danych osobowych dzieci poniżej 13. roku życia bez zgody rodziców.
  • Nakłada obowiązki na platformy i reklamodawców (np. zakaz targetowania).
  • Ale: brak regulacji dochodów czy godzin pracy dzieci-influencerów.

Model amerykański stawia na ochronę prywatności, ale nie rozwiązuje problemu komercjalizacji dzieciństwa.

Niemcy – ochrona przed eksploatacją

Niemieckie przepisy dotyczące ochrony młodocianych w pracy artystycznej obejmują także dzieci w internecie:

  • limity godzin pracy,
  • wymóg zgody urzędów w przypadku udziału dziecka w projektach komercyjnych,
  • ścisła kontrola nad warunkami „pracy”.

Niemcy kładą nacisk na prewencję i kontrolę – by dziecko nie zostało przeciążone obowiązkami cyfrowymi.

Polska – luka prawna

W Polsce nie istnieje szczególna kategoria „dziecięcego influencerstwa”. Skutki?

  • brak obowiązku odkładania zarobków,
  • brak limitów godzin nagrań i streamów,
  • brak nadzoru państwa nad warunkami ekspozycji dziecka w sieci.

Co możemy zaczerpnąć z zagranicy?

  • 🇫🇷 Francja – obowiązkowe zabezpieczenie finansowe i prawo do bycia zapomnianym,
  • 🇺🇸 USA – silne przepisy o prywatności i danych,
  • 🇩🇪 Niemcy – limity godzin pracy i kontrola urzędowa.

Najlepszy model dla Polski? Hybryda – łącząca ochronę finansową, prywatnościową i prewencyjną.

Podsumowanie

Prawo porównawcze pokazuje jedno: można skutecznie chronić dzieci w cyfrowej gospodarce. Polska stoi dziś przed wyborem – czy chce chronić najmłodszych tylko „na papierze”, czy wprowadzić realne narzędzia podobne do tych, które już działają za granicą.

Stan prawny na dzień: 28 października 2025 r.

Bez kategorii

Influencerzy od kołyski (8/10): między lajkami a prawem. Odpowiedzialność rodziców i platform społecznościowych

Dziecięce influencerstwo stało się faktem – i biznesem. Profile prowadzone przez dzieci lub ich rodziny przyciągają setki tysięcy obserwatorów i generują duże przychody. Ale co w sytuacji, gdy prawa dziecka są naruszane? Gdy traci ono prywatność, gdy jego zarobki nie są zabezpieczane albo gdy zostaje wykorzystane w nieuczciwej kampanii?

Kto odpowiada – rodzic, agencja, marka czy sama platforma?

Rodzice – pierwsi w kolejce do odpowiedzialności

To rodzice (lub opiekunowie prawni) podejmują decyzje o publikacji treści, podpisują kontrakty i zarządzają wizerunkiem dziecka. Zgodnie z prawem:

  • mają obowiązek działać dla dobra dziecka (art. 95 § 3 k.r.o.),
  • nie mogą wykorzystywać wizerunku dziecka w sposób naruszający jego godność czy prywatność,
  • odpowiadają za to, jak zarządzają majątkiem dziecka (w tym zarobkami z influencerstwa).

Jeśli rodzic działa sprzecznie z interesem dziecka, sąd rodzinny może ingerować w wykonywanie władzy rodzicielskiej.

Agencje i marki – odpowiedzialność biznesowa i prawna

Firmy współpracujące z małoletnimi influencerami muszą przestrzegać prawa konsumenckiego i ochrony dzieci:

  • reklamy muszą być oznaczone – w przeciwnym razie mamy do czynienia z nieuczciwą praktyką rynkową,
  • nie wolno targetować reklam do dzieci w sposób manipulacyjny (zakaz wprowadzony przez DSA),
  • agencja lub marka może ponosić odpowiedzialność cywilną, jeśli działania naruszą dobra osobiste dziecka.

Platformy – nowy gracz z obowiązkami

Jeszcze niedawno platformy twierdziły, że są tylko „pośrednikiem”. Dziś unijna Dyrektywa o usługach cyfrowych (DSA) nakłada na nie konkretne obowiązki:

  • zakaz reklamy targetowanej wobec małoletnich,
  • większa odpowiedzialność za nielegalne treści,
  • mechanizmy zgłaszania naruszeń i szybsza reakcja na wnioski o usunięcie treści.

To oznacza, że w przypadku nadużyć platformy nie mogą już zasłaniać się neutralnością techniczną.

Kto więc odpowiada?

  • Rodzice – za decyzje i ochronę interesów dziecka.
  • Marki i agencje – za transparentność kampanii i poszanowanie prawa.
  • Platformy – za mechanizmy ochrony i reagowanie na naruszenia.

Odpowiedzialność jest współdzielona. Ale w centrum zawsze pozostaje dobro dziecka – i to właśnie ono powinno wyznaczać granice prawne i etyczne działań.

Podsumowanie

Dziecięcy influencer nie jest pozostawiony sam sobie. Prawo rodzinne, konsumenckie i regulacje unijne nakładają obowiązki na wszystkich dorosłych uczestników cyfrowej gospodarki. Problem w tym, że praktyka często nie nadąża za teorią.

Dlatego tak ważne jest, by mówić o odpowiedzialności nie tylko rodziców, ale też marek i samych platform. Bo prawo – choć stopniowo się zmienia – wciąż wymaga egzekwowania i realnego stosowania.

Stan prawny na dzień: 23 października 2025 r.

Bez kategorii

Cyfrowa tarcza – Europejski Miesiąc Cyberbezpieczeństwa 2025: Cyberprzestępczość a odpowiedzialność prawna w Polsce i UE

„Kliknął tylko jeden link” – i firma straciła setki tysięcy złotych.
„Pobrał darmowy film” – i nieświadomie stał się ofiarą ransomware.
„Zalogował się przez fałszywą stronę banku” – i pieniądze zniknęły z konta.

Cyberprzestępczość to dziś nie margines, lecz codzienność. Prawo karne nadąża, ale skala wyzwań wymaga także współpracy międzynarodowej i świadomości użytkowników.

Jakie czyny w sieci są przestępstwami?

Polski Kodeks karny przewiduje odpowiedzialność za szereg działań w cyberprzestrzeni:

  • Hacking (art. 267 k.k.) – nieuprawnione uzyskanie dostępu do systemu, konta czy poczty.
  • Ransomware i malware (art. 269a, 269b k.k.) – zakłócanie pracy systemu, wprowadzanie złośliwego oprogramowania.
  • Wyłudzanie danych i oszustwa komputerowe (art. 287 k.k.) – wprowadzanie nieprawdziwych danych, manipulowanie systemem w celu uzyskania korzyści.
  • Kradzież tożsamości (art. 190a k.k.) – podszywanie się w sieci w celu wyrządzenia szkody.

Kary? Od grzywny, przez ograniczenie wolności, aż po wieloletnie pozbawienie wolności.

Prawo unijne i współpraca międzynarodowa

Cyberprzestępstwa nie znają granic – atak może pochodzić z innego kontynentu, a ofiarą jest użytkownik w Polsce. Dlatego kluczowe są przepisy i współpraca ponadnarodowa:

  • Dyrektywa NIS2 (weszła w życie w 2023 r.) – wprowadza obowiązki zabezpieczeń i raportowania incydentów dla operatorów usług kluczowych i ważnych.
  • Konwencja budapeszteńska o cyberprzestępczości – pierwszy międzynarodowy traktat regulujący ściganie przestępstw komputerowych.
  • Europol i ENISA – wspierają państwa członkowskie w wymianie informacji, koordynacji działań i reagowaniu na incydenty.

Co zrobić, gdy jesteś ofiarą cyberprzestępstwa?

  1. Nie panikuj – dokumentuj. Zrób zrzuty ekranu, zachowaj korespondencję, notuj daty.
  2. Zgłoś sprawę na policję lub do prokuratury. Cyberprzestępstwo to przestępstwo jak każde inne.
  3. Powiadom bank lub operatora. Czas reakcji może decydować o odzyskaniu środków.
  4. Zgłoś incydent do CERT Polska. To krajowe centrum reagowania na incydenty komputerowe.
  5. Poinformuj UODO, jeśli incydent dotyczy danych osobowych (np. wyciek klientów).

Podsumowanie

Cyberprzestępstwa są realne i coraz lepiej zorganizowane. Prawo – polskie i unijne – przewiduje za nie odpowiedzialność, ale kluczem jest szybka reakcja i świadomość prawna ofiar.

Zasada jest prosta: atak w sieci stanowi przestępstwo, które podlega karze.

Stan prawny na dzień: 22 października 2025

Nowe technologie, Prawo social media | Social Media Law

Influencerzy od kołyski (7/10): między lajkami a prawem. Godziny pracy dziecka w sieci – brak limitów

Dziecięce influencerstwo wdarło się przebojem do świata cyfrowej gospodarki. Nagrania na YouTube, TikToku czy Instagramie, streamy gamingowe, sesje zdjęciowe – to codzienność coraz większej grupy dzieci i nastolatków. Popularność idzie w parze z potencjalnymi dochodami, ale też z ogromnym obciążeniem czasowym.

I tu pojawia się pytanie: czy ktoś kontroluje, ile godzin dziecko spędza na „pracy” w sieci?

Odpowiedź jest prosta i niepokojąca: nikt.

Tradycyjne branże: ochrona małoletnich pracowników

Prawo pracy przewiduje szczególną ochronę małoletnich w zawodach artystycznych.

  • Dzieci-aktorzy czy modele mogą brać udział w reklamach, filmach i sesjach zdjęciowych, ale tylko za zgodą odpowiednich organów.
  • Istnieją limity czasu pracy, dostosowane do wieku dziecka.
  • Warunki „pracy” muszą uwzględniać rozwój psychofizyczny – nie wolno nagrywać nocami, przeciążać czy narażać zdrowia.

Dlaczego? Bo ustawodawca dostrzegł ryzyko eksploatacji dzieci w tradycyjnych branżach rozrywkowych.

Internet – szara strefa pracy małoletnich

W przypadku dziecięcych influencerów mamy zupełnie inną sytuację:

  • brak limitów godzin nagrań i publikacji,
  • brak procedur zgody czy nadzoru,
  • brak obowiązku raportowania czasu i warunków.

Efekt? Dziecko może nagrywać kilka godzin dziennie, łączyć szkołę z kolejnymi ujęciami, streamować do późnej nocy. A wszystko to bez jakiejkolwiek ochrony ze strony państwa.

To oznacza, że dziecięcy influencer funkcjonuje w prawnej próżni – wykonuje pracę o cechach działalności zawodowej, ale bez zabezpieczeń, które mają jego rówieśnicy w teatrze czy w reklamie telewizyjnej.

Psychologiczne konsekwencje

Brak regulacji to nie tylko kwestia formalna. To realne zagrożenie dla zdrowia i rozwoju dziecka:

  • przeciążenie psychiczne – presja bycia online, regularnego nagrywania, utrzymywania popularności,
  • utrata równowagi życiowej – mniej snu, mniej czasu na naukę i relacje rówieśnicze,
  • ryzyko wypalenia – dziecko zamiast bawić się, uczy się funkcjonować jak dorosły pracownik w realiach cyfrowego rynku,
  • zaburzenia tożsamości – poczucie, że wartość dziecka zależy od lajków, zasięgów i umów reklamowych.

To nie są zagrożenia abstrakcyjne – psycholodzy coraz częściej podkreślają, że dzieci-influencerzy mogą płacić za swoją popularność wysoką cenę emocjonalną.

Luka prawna

Polskie prawo nie przewiduje kategorii „pracy cyfrowej dziecka”.

  • Dziecko w internecie nie jest traktowane ani jako pracownik, ani jako artysta.
  • Rodzice działają jako menedżerowie, bez żadnego zewnętrznego nadzoru.
  • Państwo nie ma narzędzi, by chronić dziecko przed nadmierną eksploatacją.

W praktyce oznacza to, że dziecięcy influencer jest chroniony gorzej niż dziecko grające w reklamie telewizyjnej 30 lat temu.

Dlaczego potrzebujemy regulacji?

Zjawisko influencerstwa dziecięcego staje się coraz bardziej powszechne i intratne. Jeśli nie zostanie uregulowane, ryzykujemy:

  • komercjalizację dzieciństwa,
  • przeciążenie dzieci obowiązkami, które przypominają etat,
  • brak zabezpieczenia przed nadużyciami rodziców lub firm.

Rozwiązania?

  • wprowadzenie limitów czasu nagrań i streamów,
  • obowiązek zapewnienia dziecku odpowiednich warunków,
  • nadzór instytucjonalny podobny do tego, który chroni dzieci w tradycyjnych branżach artystycznych.

Podsumowanie

Dziecięcy influencer to nie tylko twórca treści, ale też „pracownik cyfrowy” – tyle że bez ochrony prawnej.

Podczas gdy aktorzy czy modele mają limity i kontrolę warunków pracy, dzieci w internecie są zdane wyłącznie na dobrą wolę rodziców i marek. Luka prawna sprawia, że najmłodsi twórcy mogą być eksploatowani ponad siły – bez żadnych konsekwencji dla dorosłych.

Pytanie nie brzmi więc: czy potrzebujemy regulacji?
Pytanie brzmi: dlaczego tak długo ich jeszcze nie mamy?

Stan prawny na dzień: 21 października 2025 r.

Bez kategorii

Influencerzy od kołyski (6/10): między lajkami a prawem. Dochody dziecięcych influencerów – własność dziecka czy rodziców?

Dziecięce influencerstwo to nie tylko zdjęcia i filmiki – to także realny biznes. Współprace z markami, lokowania produktów czy kanały rodzinne generują przychody sięgające niekiedy setek tysięcy złotych rocznie. I tu pojawia się pytanie: czyje są te pieniądze – dziecka czy rodziców?

Co mówi prawo?

Własność dziecka
Zgodnie z kodeksem rodzinnym i opiekuńczym, majątek dziecka (w tym zarobki) należy do niego. Rodzice mogą nim zarządzać, ale wyłącznie w granicach zwykłego zarządu i zawsze dla dobra dziecka.

Praktyka
W rzeczywistości wynagrodzenia za współprace trafiają zwykle na konto rodzica. To on podpisuje umowy i decyduje, jak środki są wydawane. Brakuje mechanizmów gwarantujących, że pieniądze naprawdę pozostaną do dyspozycji dziecka w przyszłości.

Francuski przykład – obowiązkowe konto

We Francji wprowadzono przepisy nakazujące odkładanie wynagrodzeń dzieci-influencerów na specjalne konto depozytowe. Środki te stają się dostępne dopiero po osiągnięciu pełnoletności. Cel? Zapobieganie nadużyciom i ochrona finansowej przyszłości dziecka.

Polska luka prawna

W Polsce takich regulacji nie ma. Oznacza to, że:

  • zarobki dziecka są formalnie jego własnością,
  • ale faktycznie często pozostają w rękach rodziców,
  • nie istnieje żaden system kontroli ani obowiązek zabezpieczenia wynagrodzeń.

Dlaczego to problem?

  • brak gwarancji, że pieniądze zostaną zachowane dla dziecka,
  • ryzyko komercjalizacji dzieciństwa i traktowania dziecka jako „źródła dochodu”,
  • możliwość nadużyć finansowych i rodzinnych konfliktów.

Czy potrzebujemy zmian?

Tak. Przykład Francji pokazuje, że można stworzyć rozwiązanie, które łączy wolność rodziców z ochroną praw dziecka. Odpowiednie przepisy mogłyby zapewnić:

  • obowiązek odkładania części dochodów na konto dziecka,
  • przejrzyste zasady podpisywania umów,
  • realną ochronę interesów małoletnich twórców.

Podsumowanie

Dochody małoletnich influencerów należą do dziecka – tak mówi prawo. Ale bez praktycznych mechanizmów kontroli to stwierdzenie często pozostaje fikcją. Dyskusja o zarobkach dzieci w świecie cyfrowym to nie kwestia sensacji medialnej, lecz pytanie o ich prawo do bezpiecznej przyszłości.

Stan prawny na dzień: 16 października 2025 r.

Bez kategorii

Cyfrowa tarcza – Europejski Miesiąc Cyberbezpieczeństwa 2025: Prawo i AI – czy algorytm może naruszyć nasze bezpieczeństwo?

Jeszcze kilka lat temu deepfake był ciekawostką. Dziś generatywna AI potrafi stworzyć wiarygodny głos prezesa banku, fałszywe wideo polityka czy realistyczny obraz dokumentów. To otwiera drzwi do zupełnie nowej generacji cyberzagrożeń.

Pytanie brzmi: kto odpowiada za szkody wyrządzone przez AI – autor algorytmu, użytkownik czy może sama platforma?

Zagrożenia związane z AI

  1. Deepfake’i i podszywanie się: realistyczne wideo lub głos używane do oszustw, manipulacji opinią publiczną czy szantażu.
  2. Automatyzacja ataków: AI może generować phishing na masową skalę, bez literówek, w języku ofiary.
  3. Dezinformacja i manipulacja: algorytmy personalizujące treści mogą zamykać użytkowników w bańkach informacyjnych, wpływając na decyzje społeczne i polityczne.
  4. Ryzyko naruszeń prywatności: analiza obrazów i danych biometrycznych bez wiedzy i zgody użytkowników.

Odpowiedzialność prawna

Prawo dopiero dogania technologię, ale już mamy podstawy:

  • AI Act (2024, wejście w życie stopniowe do 2026) – pierwszy kompleksowy akt UE regulujący sztuczną inteligencję. Klasyfikuje systemy AI według ryzyka, zakazuje niektórych zastosowań (np. manipulacji podprogowej), nakłada obowiązki przejrzystości.
  • DSA (Digital Services Act) – platformy muszą reagować na nielegalne treści (w tym deepfake’i), zapewniać oznaczenia treści generowanych przez AI.
  • RODO – wciąż obowiązuje: jeśli AI przetwarza dane osobowe, to administrator odpowiada za ich ochronę.
  • Kodeks cywilny i karny – szkoda wyrządzona przez użycie narzędzia (nawet AI) obciąża użytkownika lub podmiot, który narzędzie wdrożył.

Algorytm nie ma osobowości prawnej. To ludzie – twórcy, wdrażający i korzystający – ponoszą odpowiedzialność.

Jak się chronić przed nową generacją zagrożeń?

  1. Edukacja i świadomość – krytyczne podejście do treści (czy naprawdę prezes nagrywał to wideo?).
  2. Weryfikacja źródeł – podwójna kontrola przy przelewach, umowach czy „pilnych poleceniach” mailowych.
  3. Technologie detekcji deepfake’ów – coraz więcej firm wdraża narzędzia do analizy autentyczności materiałów.
  4. Środki prawne – korzystanie z praw wynikających z RODO (prawo sprzeciwu, prawo do informacji), zgłaszanie naruszeń do UODO czy CERT.

Podsumowanie

AI nie jest „zła” sama w sobie. To narzędzie. Problem pojawia się wtedy, gdy algorytm zostaje użyty w sposób, który narusza prawa jednostki i bezpieczeństwo społeczeństwa.

Prawo europejskie (AI Act, DSA, RODO) tworzy ramy, ale ostatecznie odpowiedzialność zawsze spoczywa na człowieku – twórcy, wdrożeniowcu, użytkowniku.

W epoce AI nasza najlepsza ochrona to świadomość, krytyczne myślenie i egzekwowanie prawa.

Stan prawny na dzień: 15 października 2025 roku

Bez kategorii

Influencerzy od kołyski (5/10): między lajkami a prawem. Reklama ukryta w treściach dziecięcych influencerów

Dziecięcy influencerzy biją rekordy popularności. Ich profile na YouTube, TikToku czy Instagramie oglądają miliony młodych odbiorców. Filmy pełne zabawy, recenzji zabawek, wyzwań czy vlogów rodzinnych wydają się naturalne, spontaniczne i autentyczne. Ale bardzo często – obok rozrywki – kryje się w nich coś jeszcze: reklama ukryta.

Dlaczego to problem?

Dzieci nie odróżniają zabawy od marketingu.
Młody odbiorca traktuje ulubionego influencera jak kolegę, któremu ufa. Jeśli w filmie pojawia się nowa zabawka, gra czy przekąska, dziecko odbiera to jako rekomendację, a nie płatną współpracę.

W efekcie:

  • reklama staje się „niewidzialna”,
  • dziecko nie ma świadomości, że ktoś próbuje nim manipulować,
  • decyzje konsumenckie są podejmowane pod wpływem emocji, a nie wiedzy.

Perspektywa prawna

Prawo konsumenckie i ochrona nieuczciwych praktyk rynkowych są w tej kwestii jasne:

  • Dyrektywa o nieuczciwych praktykach handlowych (2005/29/WE) zakazuje reklamy ukrytej,
  • Polska ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym wymaga, by każda treść reklamowa była wyraźnie oznaczona,
  • RODO i DSA wprowadzają dodatkowe ograniczenia dotyczące targetowania dzieci reklamami i wykorzystywania ich danych osobowych.

Problem w tym, że praktyka influencer marketingu często omija te regulacje. W filmach dziecięcych influencerów lokowanie produktów bywa dyskretne, a oznaczenia reklam nieczytelne lub nieobecne.

Psychologia i etyka

Z badań psychologicznych wynika, że dzieci do ok. 12. roku życia nie potrafią w pełni rozróżnić treści reklamowych od neutralnych. Oznacza to, że nawet jeśli pojawi się hasztag #ad, dziecko może go nie zrozumieć.

To rodzi pytanie etyczne: czy wykorzystywanie dziecięcej naiwności do promowania produktów nie jest formą manipulacji?

Odpowiedzialność dorosłych

Odpowiedzialność za zgodność z prawem ponoszą:

  • rodzice – którzy zarządzają profilem dziecka-influencera,
  • marki i agencje – które zlecają kampanie i muszą zadbać o ich transparentność,
  • platformy – które powinny reagować na brak oznaczeń reklam.

Warto pamiętać, że konsekwencje prawne za nieoznaczanie treści reklamowych mogą obejmować:

  • kary finansowe,
  • odpowiedzialność cywilną,
  • a w skrajnych przypadkach – zarzut wprowadzania konsumentów w błąd.

Podsumowanie

Reklama ukryta w treściach dziecięcych influencerów to nie tylko problem etyczny, ale i prawny. Dziecko-odbiorca nie ma narzędzi, by odróżnić zabawę od marketingu. Dlatego to dorośli – rodzice, marki i regulatorzy – muszą zagwarantować, że treści komercyjne będą oznaczane w sposób prosty i zrozumiały.

Bo prawo konsumenckie mówi jasno: każdy ma prawo wiedzieć, kiedy ogląda reklamę. A w przypadku dzieci – ochrona powinna być jeszcze silniejsza.

Stan prawny na dzień: 14 października 2025 r.

Prawo cyberbezpieczeństwa | Cybersecurity Law, Prawo karne | Criminal Law, Prawo social media | Social Media Law, Prawo własności intelektualnej | Intellectual Property Law

Influencerzy od kołyski (4/10): między lajkami a prawem. Zgoda dziecka na publikację – prawo a psychologia

Publikowanie zdjęć i nagrań dzieci w internecie to dziś codzienność. Sharenting – czyli dzielenie się wizerunkiem dziecka w mediach społecznościowych – stał się nową normą w rodzicielstwie. Ale obok pytań o bezpieczeństwo i prywatność pojawia się temat, który bywa bagatelizowany: czy dziecko ma coś do powiedzenia w sprawie publikacji swojego wizerunku?

Prawo: rodzic decyduje, ale…

Zgodnie z przepisami, to rodzice lub opiekunowie prawni decydują o zgodzie na publikację wizerunku dziecka. Wynika to z faktu, że małoletni nie ma pełnej zdolności do czynności prawnych.

Rodzic działa więc w jego imieniu – ale tylko w granicach wyznaczonych przez prawo:

  • kodeks cywilny (art. 23 i 24 k.c.) chroni wizerunek jako dobro osobiste,
  • kodeks rodzinny (art. 95 § 3 k.r.o.) nakazuje rodzicom podejmować decyzje zawsze dla dobra dziecka.

Formalnie więc publikacja zdjęcia dziecka może być zgodna z prawem, nawet bez pytania go o zdanie.

Psychologia: głos dziecka ma znaczenie

Prawo dopuszcza zgodę rodzica, ale psychologia dziecięca podpowiada coś więcej.

  • Dziecko – nawet kilkuletnie – ma prawo do poczucia sprawczości i współdecydowania o sprawach, które go dotyczą.
  • Ignorowanie zdania dziecka w kwestiach jego wizerunku może osłabiać jego poczucie autonomii i bezpieczeństwa.
  • Publikacja zdjęć, których dziecko nie akceptuje, może w przyszłości prowadzić do konfliktów rodzinnych, poczucia naruszenia granic i utraty zaufania.

Badania pokazują, że większość nastolatków nie akceptuje publikacji zdjęć przez rodziców bez pytania o zgodę.

Etyka: prawo to nie wszystko

Choć rodzic formalnie może decydować samodzielnie, nie oznacza to, że zawsze powinien. Pytanie dziecka o zgodę – nawet jeśli prawo tego nie wymaga – pełni ważną funkcję wychowawczą:

  • uczy dziecko, że ma prawo do prywatności,
  • buduje nawyk szanowania granic,
  • wspiera rozwój poczucia własnej wartości.

To sygnał: „Twoje zdanie się liczy”.

Gdzie postawić granicę?

Nie każde zdjęcie wymaga formalnej „zgody” dziecka. Ale warto kierować się kilkoma zasadami:

  • małe dzieci – pytaj w prosty sposób: „Chcesz, żebym pokazała to zdjęcie babci na Facebooku?”
  • starsze dzieci – traktuj ich decyzję poważnie, nawet jeśli sam/a uważasz, że zdjęcie jest „niewinne”,
  • nastolatki – ich sprzeciw wobec publikacji powinien być wiążący, także z punktu widzenia prawa do prywatności.

Podsumowanie

Prawo pozwala rodzicom na decydowanie o publikacji wizerunku dziecka. Ale psychologia i etyka wskazują jasno: dziecko powinno mieć prawo głosu. Nawet jeśli formalnie nie rozstrzyga sprawy, jego zdanie buduje kulturę szacunku i chroni przed poczuciem naruszenia granic.

Rodzic nie jest jedynie „menedżerem” wizerunku – jest też wzorem. To, jak traktuje głos dziecka, kształtuje postawy na całe życie.

Wniosek: publikując zdjęcia dziecka w sieci, warto zapytać nie tylko o zgodę prawną, ale przede wszystkim o zgodę emocjonalną.

Stan prawny na dzień: 9 października 2025 roku

Bez kategorii

Cyfrowa tarcza – Europejski Miesiąc Cyberbezpieczeństwa 2025: Phishing i socjotechnika – najsłabszym ogniwem wciąż jest człowiek

Phishing nie jest już terminem znanym tylko specjalistom IT. To jedno z najczęstszych narzędzi cyberprzestępców, a zarazem obszar, w którym prawo spotyka się z psychologią. Dlaczego? Bo nawet najlepsze systemy zabezpieczeń mogą zostać przełamane w sekundę – jednym kliknięciem użytkownika.

Phishing – definicja i praktyka

Phishing to oszukańcze pozyskiwanie danych (loginów, haseł, numerów kart) poprzez podszywanie się pod zaufane podmioty: banki, operatorów płatności, firmy kurierskie czy instytucje publiczne. Najczęstsze formy:

  • wiadomości e-mail z linkami do fałszywych stron logowania,
  • SMS-y o rzekomej dopłacie do przesyłki,
  • komunikaty o „nieopłaconej fakturze”.

Celem jest wywołanie emocji – pośpiechu, strachu, poczucia obowiązku – i skłonienie ofiary do pochopnego działania.

Socjotechnika – wykorzystanie psychologii

Phishing to technika, socjotechnika to metoda. W praktyce chodzi o manipulowanie człowiekiem tak, aby dobrowolnie ujawnił informacje lub wykonał określone działania.
Przykłady:

  • „pracownik banku” telefonicznie prosi o podanie kodu SMS,
  • „szef” wysyła pilną prośbę o przelew,
  • deepfake głosu bliskiej osoby żąda wsparcia finansowego.

Prawo karne (cyberprawo) traktuje takie działania jako klasyczne oszustwo, ale narzędziem są emocje.

Perspektywa prawna

Phishing i socjotechnika nie są luką prawną – przepisy przewidują ich karalność i skutki cywilne:

  • Kodeks karny (art. 287 k.k.) – penalizuje oszustwo komputerowe, tj. wprowadzanie do systemu nieprawdziwych danych lub uzyskiwanie do nich dostępu. Grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.
  • Art. 190a k.k. – ściga podszywanie się i wykorzystanie tożsamości innej osoby.
  • Art. 286 k.k. – klasyczne oszustwo (wyłudzenie korzyści majątkowej).
  • RODO (art. 32) – nakłada na administratorów danych obowiązek stosowania środków technicznych i organizacyjnych adekwatnych do ryzyka. Brak szkoleń pracowników czy procedur antyphishingowych może zostać uznany za naruszenie.
  • Dyrektywa NIS2 (obowiązująca od 2024 r.) – wprost wymaga, aby podmioty kluczowe (np. banki, operatorzy infrastruktury krytycznej) wdrażały polityki szkoleniowe z zakresu bezpieczeństwa, w tym socjotechniki.

Innymi słowy: nie tylko sprawca odpowiada, ale także instytucja może odpowiadać, jeśli zaniedbała obowiązek należytej staranności.

Prewencja – obowiązki i rekomendacje (cyberhigiena)

  1. Edukacja i szkolenia – pracownicy to pierwsza linia obrony. Brak szkoleń = potencjalna odpowiedzialność organizacji.
  2. Weryfikacja komunikacji – wdrożenie procedur weryfikacji przy „pilnych przelewach” czy zmianach konta bankowego kontrahenta.
  3. Polityka bezpieczeństwa – zgodnie z RODO i NIS2 musi być udokumentowana, a jej brak naraża na sankcje.
  4. Dwuskładnikowe uwierzytelnianie – minimalizuje skutki wyłudzenia hasła.
  5. Zgłaszanie incydentów – obowiązek administratorów danych (RODO) i operatorów (NIS2).

Podsumowanie

Phishing i socjotechnika to przykład, że najbardziej wyrafinowane ataki wcale nie polegają na skomplikowanym kodzie, lecz na prostych emocjach.

Prawo karne przewiduje sankcje dla sprawców, prawo ochrony danych i prawo unijne – obowiązki dla organizacji. A dla nas wszystkich pozostaje zdrowy rozsądek: nie klikaj, nie ufaj pośpiechowi, weryfikuj źródła.

W czasach Rewolucji Cyfrowej najlepszy firewall to świadomość użytkownika.

Stan prawny na dzień: 8 października 2025 roku