Bez kategorii

Influencerzy od kołyski (6/10): między lajkami a prawem. Dochody dziecięcych influencerów – własność dziecka czy rodziców?

Dziecięce influencerstwo to nie tylko zdjęcia i filmiki – to także realny biznes. Współprace z markami, lokowania produktów czy kanały rodzinne generują przychody sięgające niekiedy setek tysięcy złotych rocznie. I tu pojawia się pytanie: czyje są te pieniądze – dziecka czy rodziców?

Co mówi prawo?

Własność dziecka
Zgodnie z kodeksem rodzinnym i opiekuńczym, majątek dziecka (w tym zarobki) należy do niego. Rodzice mogą nim zarządzać, ale wyłącznie w granicach zwykłego zarządu i zawsze dla dobra dziecka.

Praktyka
W rzeczywistości wynagrodzenia za współprace trafiają zwykle na konto rodzica. To on podpisuje umowy i decyduje, jak środki są wydawane. Brakuje mechanizmów gwarantujących, że pieniądze naprawdę pozostaną do dyspozycji dziecka w przyszłości.

Francuski przykład – obowiązkowe konto

We Francji wprowadzono przepisy nakazujące odkładanie wynagrodzeń dzieci-influencerów na specjalne konto depozytowe. Środki te stają się dostępne dopiero po osiągnięciu pełnoletności. Cel? Zapobieganie nadużyciom i ochrona finansowej przyszłości dziecka.

Polska luka prawna

W Polsce takich regulacji nie ma. Oznacza to, że:

  • zarobki dziecka są formalnie jego własnością,
  • ale faktycznie często pozostają w rękach rodziców,
  • nie istnieje żaden system kontroli ani obowiązek zabezpieczenia wynagrodzeń.

Dlaczego to problem?

  • brak gwarancji, że pieniądze zostaną zachowane dla dziecka,
  • ryzyko komercjalizacji dzieciństwa i traktowania dziecka jako „źródła dochodu”,
  • możliwość nadużyć finansowych i rodzinnych konfliktów.

Czy potrzebujemy zmian?

Tak. Przykład Francji pokazuje, że można stworzyć rozwiązanie, które łączy wolność rodziców z ochroną praw dziecka. Odpowiednie przepisy mogłyby zapewnić:

  • obowiązek odkładania części dochodów na konto dziecka,
  • przejrzyste zasady podpisywania umów,
  • realną ochronę interesów małoletnich twórców.

Podsumowanie

Dochody małoletnich influencerów należą do dziecka – tak mówi prawo. Ale bez praktycznych mechanizmów kontroli to stwierdzenie często pozostaje fikcją. Dyskusja o zarobkach dzieci w świecie cyfrowym to nie kwestia sensacji medialnej, lecz pytanie o ich prawo do bezpiecznej przyszłości.

Stan prawny na dzień: 16 października 2025 r.

Bez kategorii

Cyfrowa tarcza – Europejski Miesiąc Cyberbezpieczeństwa 2025: Prawo i AI – czy algorytm może naruszyć nasze bezpieczeństwo?

Jeszcze kilka lat temu deepfake był ciekawostką. Dziś generatywna AI potrafi stworzyć wiarygodny głos prezesa banku, fałszywe wideo polityka czy realistyczny obraz dokumentów. To otwiera drzwi do zupełnie nowej generacji cyberzagrożeń.

Pytanie brzmi: kto odpowiada za szkody wyrządzone przez AI – autor algorytmu, użytkownik czy może sama platforma?

Zagrożenia związane z AI

  1. Deepfake’i i podszywanie się: realistyczne wideo lub głos używane do oszustw, manipulacji opinią publiczną czy szantażu.
  2. Automatyzacja ataków: AI może generować phishing na masową skalę, bez literówek, w języku ofiary.
  3. Dezinformacja i manipulacja: algorytmy personalizujące treści mogą zamykać użytkowników w bańkach informacyjnych, wpływając na decyzje społeczne i polityczne.
  4. Ryzyko naruszeń prywatności: analiza obrazów i danych biometrycznych bez wiedzy i zgody użytkowników.

Odpowiedzialność prawna

Prawo dopiero dogania technologię, ale już mamy podstawy:

  • AI Act (2024, wejście w życie stopniowe do 2026) – pierwszy kompleksowy akt UE regulujący sztuczną inteligencję. Klasyfikuje systemy AI według ryzyka, zakazuje niektórych zastosowań (np. manipulacji podprogowej), nakłada obowiązki przejrzystości.
  • DSA (Digital Services Act) – platformy muszą reagować na nielegalne treści (w tym deepfake’i), zapewniać oznaczenia treści generowanych przez AI.
  • RODO – wciąż obowiązuje: jeśli AI przetwarza dane osobowe, to administrator odpowiada za ich ochronę.
  • Kodeks cywilny i karny – szkoda wyrządzona przez użycie narzędzia (nawet AI) obciąża użytkownika lub podmiot, który narzędzie wdrożył.

Algorytm nie ma osobowości prawnej. To ludzie – twórcy, wdrażający i korzystający – ponoszą odpowiedzialność.

Jak się chronić przed nową generacją zagrożeń?

  1. Edukacja i świadomość – krytyczne podejście do treści (czy naprawdę prezes nagrywał to wideo?).
  2. Weryfikacja źródeł – podwójna kontrola przy przelewach, umowach czy „pilnych poleceniach” mailowych.
  3. Technologie detekcji deepfake’ów – coraz więcej firm wdraża narzędzia do analizy autentyczności materiałów.
  4. Środki prawne – korzystanie z praw wynikających z RODO (prawo sprzeciwu, prawo do informacji), zgłaszanie naruszeń do UODO czy CERT.

Podsumowanie

AI nie jest „zła” sama w sobie. To narzędzie. Problem pojawia się wtedy, gdy algorytm zostaje użyty w sposób, który narusza prawa jednostki i bezpieczeństwo społeczeństwa.

Prawo europejskie (AI Act, DSA, RODO) tworzy ramy, ale ostatecznie odpowiedzialność zawsze spoczywa na człowieku – twórcy, wdrożeniowcu, użytkowniku.

W epoce AI nasza najlepsza ochrona to świadomość, krytyczne myślenie i egzekwowanie prawa.

Stan prawny na dzień: 15 października 2025 roku

Bez kategorii

Influencerzy od kołyski (5/10): między lajkami a prawem. Reklama ukryta w treściach dziecięcych influencerów

Dziecięcy influencerzy biją rekordy popularności. Ich profile na YouTube, TikToku czy Instagramie oglądają miliony młodych odbiorców. Filmy pełne zabawy, recenzji zabawek, wyzwań czy vlogów rodzinnych wydają się naturalne, spontaniczne i autentyczne. Ale bardzo często – obok rozrywki – kryje się w nich coś jeszcze: reklama ukryta.

Dlaczego to problem?

Dzieci nie odróżniają zabawy od marketingu.
Młody odbiorca traktuje ulubionego influencera jak kolegę, któremu ufa. Jeśli w filmie pojawia się nowa zabawka, gra czy przekąska, dziecko odbiera to jako rekomendację, a nie płatną współpracę.

W efekcie:

  • reklama staje się „niewidzialna”,
  • dziecko nie ma świadomości, że ktoś próbuje nim manipulować,
  • decyzje konsumenckie są podejmowane pod wpływem emocji, a nie wiedzy.

Perspektywa prawna

Prawo konsumenckie i ochrona nieuczciwych praktyk rynkowych są w tej kwestii jasne:

  • Dyrektywa o nieuczciwych praktykach handlowych (2005/29/WE) zakazuje reklamy ukrytej,
  • Polska ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym wymaga, by każda treść reklamowa była wyraźnie oznaczona,
  • RODO i DSA wprowadzają dodatkowe ograniczenia dotyczące targetowania dzieci reklamami i wykorzystywania ich danych osobowych.

Problem w tym, że praktyka influencer marketingu często omija te regulacje. W filmach dziecięcych influencerów lokowanie produktów bywa dyskretne, a oznaczenia reklam nieczytelne lub nieobecne.

Psychologia i etyka

Z badań psychologicznych wynika, że dzieci do ok. 12. roku życia nie potrafią w pełni rozróżnić treści reklamowych od neutralnych. Oznacza to, że nawet jeśli pojawi się hasztag #ad, dziecko może go nie zrozumieć.

To rodzi pytanie etyczne: czy wykorzystywanie dziecięcej naiwności do promowania produktów nie jest formą manipulacji?

Odpowiedzialność dorosłych

Odpowiedzialność za zgodność z prawem ponoszą:

  • rodzice – którzy zarządzają profilem dziecka-influencera,
  • marki i agencje – które zlecają kampanie i muszą zadbać o ich transparentność,
  • platformy – które powinny reagować na brak oznaczeń reklam.

Warto pamiętać, że konsekwencje prawne za nieoznaczanie treści reklamowych mogą obejmować:

  • kary finansowe,
  • odpowiedzialność cywilną,
  • a w skrajnych przypadkach – zarzut wprowadzania konsumentów w błąd.

Podsumowanie

Reklama ukryta w treściach dziecięcych influencerów to nie tylko problem etyczny, ale i prawny. Dziecko-odbiorca nie ma narzędzi, by odróżnić zabawę od marketingu. Dlatego to dorośli – rodzice, marki i regulatorzy – muszą zagwarantować, że treści komercyjne będą oznaczane w sposób prosty i zrozumiały.

Bo prawo konsumenckie mówi jasno: każdy ma prawo wiedzieć, kiedy ogląda reklamę. A w przypadku dzieci – ochrona powinna być jeszcze silniejsza.

Stan prawny na dzień: 14 października 2025 r.

Bez kategorii

Cyfrowa tarcza – Europejski Miesiąc Cyberbezpieczeństwa 2025: Phishing i socjotechnika – najsłabszym ogniwem wciąż jest człowiek

Phishing nie jest już terminem znanym tylko specjalistom IT. To jedno z najczęstszych narzędzi cyberprzestępców, a zarazem obszar, w którym prawo spotyka się z psychologią. Dlaczego? Bo nawet najlepsze systemy zabezpieczeń mogą zostać przełamane w sekundę – jednym kliknięciem użytkownika.

Phishing – definicja i praktyka

Phishing to oszukańcze pozyskiwanie danych (loginów, haseł, numerów kart) poprzez podszywanie się pod zaufane podmioty: banki, operatorów płatności, firmy kurierskie czy instytucje publiczne. Najczęstsze formy:

  • wiadomości e-mail z linkami do fałszywych stron logowania,
  • SMS-y o rzekomej dopłacie do przesyłki,
  • komunikaty o „nieopłaconej fakturze”.

Celem jest wywołanie emocji – pośpiechu, strachu, poczucia obowiązku – i skłonienie ofiary do pochopnego działania.

Socjotechnika – wykorzystanie psychologii

Phishing to technika, socjotechnika to metoda. W praktyce chodzi o manipulowanie człowiekiem tak, aby dobrowolnie ujawnił informacje lub wykonał określone działania.
Przykłady:

  • „pracownik banku” telefonicznie prosi o podanie kodu SMS,
  • „szef” wysyła pilną prośbę o przelew,
  • deepfake głosu bliskiej osoby żąda wsparcia finansowego.

Prawo karne (cyberprawo) traktuje takie działania jako klasyczne oszustwo, ale narzędziem są emocje.

Perspektywa prawna

Phishing i socjotechnika nie są luką prawną – przepisy przewidują ich karalność i skutki cywilne:

  • Kodeks karny (art. 287 k.k.) – penalizuje oszustwo komputerowe, tj. wprowadzanie do systemu nieprawdziwych danych lub uzyskiwanie do nich dostępu. Grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.
  • Art. 190a k.k. – ściga podszywanie się i wykorzystanie tożsamości innej osoby.
  • Art. 286 k.k. – klasyczne oszustwo (wyłudzenie korzyści majątkowej).
  • RODO (art. 32) – nakłada na administratorów danych obowiązek stosowania środków technicznych i organizacyjnych adekwatnych do ryzyka. Brak szkoleń pracowników czy procedur antyphishingowych może zostać uznany za naruszenie.
  • Dyrektywa NIS2 (obowiązująca od 2024 r.) – wprost wymaga, aby podmioty kluczowe (np. banki, operatorzy infrastruktury krytycznej) wdrażały polityki szkoleniowe z zakresu bezpieczeństwa, w tym socjotechniki.

Innymi słowy: nie tylko sprawca odpowiada, ale także instytucja może odpowiadać, jeśli zaniedbała obowiązek należytej staranności.

Prewencja – obowiązki i rekomendacje (cyberhigiena)

  1. Edukacja i szkolenia – pracownicy to pierwsza linia obrony. Brak szkoleń = potencjalna odpowiedzialność organizacji.
  2. Weryfikacja komunikacji – wdrożenie procedur weryfikacji przy „pilnych przelewach” czy zmianach konta bankowego kontrahenta.
  3. Polityka bezpieczeństwa – zgodnie z RODO i NIS2 musi być udokumentowana, a jej brak naraża na sankcje.
  4. Dwuskładnikowe uwierzytelnianie – minimalizuje skutki wyłudzenia hasła.
  5. Zgłaszanie incydentów – obowiązek administratorów danych (RODO) i operatorów (NIS2).

Podsumowanie

Phishing i socjotechnika to przykład, że najbardziej wyrafinowane ataki wcale nie polegają na skomplikowanym kodzie, lecz na prostych emocjach.

Prawo karne przewiduje sankcje dla sprawców, prawo ochrony danych i prawo unijne – obowiązki dla organizacji. A dla nas wszystkich pozostaje zdrowy rozsądek: nie klikaj, nie ufaj pośpiechowi, weryfikuj źródła.

W czasach Rewolucji Cyfrowej najlepszy firewall to świadomość użytkownika.

Stan prawny na dzień: 8 października 2025 roku

Bez kategorii

Influencerzy od kołyski(3/10): między lajkami a prawem. Wizerunek dziecka – kto i kiedy decyduje?

Wizerunek dziecka to nie tylko fotografia w albumie rodzinnym. W dobie mediów społecznościowych staje się on dobrem osobistym wystawionym na widok publiczny, a często także – elementem działań marketingowych czy influencerskich. Pytanie brzmi: kto decyduje o tym, kiedy i jak ten wizerunek może być rozpowszechniany?

Wizerunek jako dobro osobiste dziecka

Zgodnie z polskim prawem, wizerunek jest jednym z dóbr osobistych chronionych na gruncie kodeksu cywilnego (art. 23 i 24 k.c.). Oznacza to, że dziecko – tak jak dorosły – ma prawo do poszanowania swojego wizerunku i prywatności.

Jednak małoletni nie zawsze może samodzielnie wyrażać zgodę na publikację swojego wizerunku. W jego imieniu działają rodzice lub opiekunowie prawni, kierując się zasadą, że wszystkie decyzje muszą być podejmowane w interesie i dla dobra dziecka (art. 95 § 3 k.r.o.).

Rodzic jako „menedżer” wizerunku – granice uprawnień

Rodzic formalnie może wyrazić zgodę na publikację zdjęcia dziecka w internecie, w prasie czy w kampanii reklamowej. Ale nie jest to zgoda absolutna.

Kluczowe zasady:

  • decyzja rodzica nie może naruszać dobra dziecka – czyli nie może narażać go na ośmieszenie, stygmatyzację czy zagrożenia w przyszłości,
  • rodzice muszą działać zgodnie z celem, dla którego przysługuje im władza rodzicielska – czyli dla dobra dziecka, a nie dla własnej satysfakcji, korzyści czy kariery,
  • im starsze dziecko, tym większe znaczenie ma jego zdanie – w świetle Konwencji o prawach dziecka, małoletni mają prawo współdecydować o sprawach, które ich bezpośrednio dotyczą.

Kiedy potrzebna jest zgoda dziecka?

Prawo nie wskazuje sztywnej granicy wieku, od którego dziecko decyduje samo. Przyjmuje się, że:

  • w przypadku małych dzieci decydują rodzice, ale powinni kierować się rozwagą,
  • w przypadku starszych dzieci i nastolatków zgoda powinna być uzyskiwana równolegle – od dziecka i od rodzica,
  • w praktyce sądy coraz częściej podkreślają, że nie można ignorować sprzeciwu dziecka wobec wykorzystania jego wizerunku, nawet jeśli rodzice wyrazili zgodę.

Wizerunek a media społecznościowe

Sharenting, czyli publikowanie zdjęć dzieci przez rodziców, stał się zjawiskiem masowym. Rodzice chętnie dzielą się zdjęciami z życia codziennego swoich pociech – od zdjęć USG, przez pierwsze kroki, aż po szkolne sukcesy.

Problem w tym, że:

  • internet nie zapomina – zdjęcia mogą zostać skopiowane, wykorzystane w innym kontekście, przerobione,
  • publikacja kompromitujących lub intymnych zdjęć może narazić dziecko na hejt, cyberprzemoc lub ograniczyć jego prawo do budowania własnej tożsamości,
  • wizerunek może zostać wykorzystany w sposób komercyjny, bez świadomości i zgody samego dziecka.

Wizerunek a działalność komercyjna

Szczególnym przypadkiem jest sytuacja, gdy wizerunek dziecka staje się elementem działalności zarobkowej – np. na kanałach rodzinnych na YouTube czy w kampaniach reklamowych.

Tutaj pojawiają się pytania o:

  • status prawny dziecka – czy jest ono pracownikiem, artystą, czy kimś poza kategoriami ustawowymi?
  • ochronę finansową – czy wynagrodzenie rzeczywiście trafia do dziecka, czy raczej pozostaje w rękach dorosłych?
  • granice ekspozycji – jak pogodzić interesy biznesowe rodziny z prawem dziecka do prywatności?

Odpowiedzialność rodziców i ochrona prawna dziecka

Rodzice są nie tylko osobami uprawnionymi do wyrażania zgody, ale przede wszystkim odpowiedzialnymi za skutki decyzji. Nieprzemyślana publikacja czy podpisanie niekorzystnej umowy może narazić dziecko na długofalowe konsekwencje.

Dziecko – nawet małoletnie – może jednak dochodzić ochrony swoich praw:

  • poprzez żądanie usunięcia naruszających treści,
  • poprzez odszkodowanie lub zadośćuczynienie w razie naruszenia dóbr osobistych,
  • poprzez interwencję sądu rodzinnego, jeśli rodzice działają w sposób sprzeczny z interesem dziecka.

Podsumowanie

Wizerunek dziecka to dobro osobiste, które zasługuje na szczególną ochronę. Rodzice mają prawo nim zarządzać, ale tylko w granicach dobra dziecka. Coraz częściej podkreśla się też znaczenie głosu samego dziecka – jego sprzeciw nie może być ignorowany.

W dobie internetu i mediów społecznościowych pytanie „kto decyduje o wizerunku dziecka?” nie jest wyłącznie teoretyczne. To pytanie o to, jak pogodzić prawo rodziców do wychowania z prawem dziecka do prywatności i autonomii.

Ostatecznie prawo daje jasną wskazówkę: dobro dziecka zawsze ma charakter nadrzędny.

Stan prawny na dzień: 7 października 2025 roku

Bez kategorii

Influencerzy od kołyski (2/10): między lajkami a prawem. Czy małoletni influencer to pracownik?

Influencerstwo dziecięce to już nie ciekawostka, ale zjawisko społeczne i biznesowe na ogromną skalę. Wideo nagrywane przez kilku- czy kilkunastolatków zdobywają milionowe odsłony, a współprace z markami generują realne przychody. Nic dziwnego, że pytanie: „czy małoletni influencer to pracownik?” coraz częściej pojawia się w dyskusjach prawniczych, medialnych i rodzicielskich.

Luka w przepisach – praca cyfrowa dziecka poza systemem

Polskie prawo nie zna jeszcze pojęcia „pracy cyfrowej dziecka”. Mamy regulacje dotyczące:

  • dzieci-aktorów (film, teatr, reklama),
  • dzieci-muzyków,
  • dzieci-modeli,

gdzie wyraźnie określone są m.in. limity czasu pracy, wymogi zgody organów administracji oraz obowiązek zapewnienia odpowiednich warunków.

Ale w przypadku dzieci-influencerów – brakuje analogicznych przepisów. Tworzenie treści w sieci – mimo że często wiąże się z regularnym harmonogramem nagrań i presją kontraktową – nie mieści się w dotychczasowych kategoriach. W efekcie dziecko staje się twórcą działającym w próżni prawnej.

Status prawny dziecka-influencera – artysta, pracownik czy przedsiębiorca?

To podstawowe pytanie, na które obecnie nie ma odpowiedzi.

  • Pracownik – nie, bo kodeks pracy nie przewiduje zatrudniania dzieci poniżej 16. roku życia, a starsze dzieci mogą podejmować pracę tylko w ściśle określonych przypadkach.
  • Artysta – częściowo tak, ale działalność w sieci wykracza poza klasyczne ramy twórczości artystycznej i nie podlega identycznym procedurom.
  • Przedsiębiorca – absolutnie nie, bo dziecko nie ma zdolności do czynności prawnych.

W praktyce umowy z markami podpisują rodzice lub opiekunowie prawni, ale to dziecko wykonuje faktyczną „pracę” – nagrywa filmy, pozuje do zdjęć, promuje produkty.

Dochody dziecka – kto ma do nich prawo?

Problemem szczególnie palącym są zarobki małoletnich.

  • We Francji obowiązuje regulacja nakazująca odkładanie części wynagrodzenia dziecka na specjalne konto, do którego małoletni zyskuje dostęp dopiero po osiągnięciu pełnoletności.
  • W Polsce brak podobnego rozwiązania. Wynagrodzenie za współprace trafia najczęściej na konto rodziców i to oni dysponują środkami – choć formalnie należą one do dziecka.

To rodzi pytania nie tylko o przejrzystość finansową, ale i o możliwe nadużycia.

Ochrona dóbr osobistych – wizerunek dziecka jako towar

Bycie influencerem to nie tylko kwestie finansowe. To także wystawienie dziecka na widok publiczny. Wizerunek i dane osobowe stają się częścią działalności komercyjnej.

  • Z jednej strony to szansa na rozwój, popularność i budowanie kariery.
  • Z drugiej – ryzyko naruszenia prywatności, cyberprzemocy, a nawet utraty kontroli nad tym, jak wizerunek dziecka będzie wykorzystywany w przyszłości.

W świetle prawa polskiego i europejskiego (RODO, prawo cywilne o ochronie dóbr osobistych) dziecko ma prawo do prywatności i ochrony swojego wizerunku. Ale w praktyce odpowiedzialność za granice tej ochrony spada na rodziców.

Co dalej? Potrzeba systemowych rozwiązań

Zjawisko dziecięcego influencerstwa stawia przed prawem pytania, na które trzeba odpowiedzieć:

  • Czy potrzebna jest nowa kategoria prawna – np. „praca cyfrowa dziecka”?
  • Czy konieczne są limity czasu i warunków nagrań podobne do tych w prawie pracy?
  • Czy Polska powinna wprowadzić obowiązek odkładania zarobków dziecka na specjalne konto, by zapewnić ochronę finansową?

Bez jasnych regulacji ryzykujemy komercjalizację dzieciństwa i pozostawienie dzieci bez adekwatnej ochrony prawnej.

Podsumowanie

Małoletni influencer to nie tylko fenomen internetu, ale też poważne wyzwanie dla prawa pracy, prawa cywilnego i ochrony konsumenta. Na dziś jedno jest pewne: dziecko-influencer nie jest pracownikiem w rozumieniu kodeksu pracy, ale z całą pewnością wykonuje aktywność, która powinna podlegać szczególnej ochronie.

Dyskusja o statusie prawnym małoletnich twórców treści jest więc nie tyle akademicką ciekawostką, co pilnym wyzwaniem legislacyjnym.

Bo pytanie „czy dziecko-influencer to pracownik?” prowadzi do jeszcze ważniejszego: kto i jak ma chronić prawa najmłodszych w cyfrowej gospodarce?

📌 Stan prawny: 2 października 2025 r.

Bez kategorii

Cyfrowa tarcza – Europejski Miesiąc Cyberbezpieczeństwa 2025: Cyberhigiena w praktyce – 10 nawyków bezpiecznego użytkownika

Czy myjesz zęby dwa razy dziennie? Oczywiście.
A czy dbasz o swoją cyfrową higienę równie systematycznie?

Bo dziś to właśnie brudne hasła, nieaktualne aplikacje i lekkomyślne klikanie mogą wyrządzić więcej szkód niż zjedzenie czekolady przed snem.

Cyberhigiena to zestaw codziennych, małych nawyków, które chronią nasze dane, pieniądze i reputację. I choć brzmi technicznie, sprowadza się do prostych zasad – do tego, co w prawie nazywamy „należytą starannością”.

Dziesięć nawyków cyfrowej higieny

  1. Silne i unikalne hasła – zapomnij o „123456” czy „kotek2025”. Hasło to nie wizytówka, tylko zamek do Twojego domu.
  2. Menedżer haseł – zamiast stu karteczek na biurku, jedno bezpieczne narzędzie.
  3. Dwuskładnikowe logowanie (MFA) – SMS, aplikacja czy klucz bezpieczeństwa. Tak działa dodatkowy rygiel w drzwiach.
  4. Regularne aktualizacje – system, aplikacje, router. Hakerzy uwielbiają stare luki.
  5. Kopie zapasowe – w chmurze lub offline. Bo ransomware działa szybciej niż aspiryna.
  6. Uwaga na phishing – bank nie prosi o login mailem, a znajomy „z zagranicy” nie potrzebuje Twojej karty kredytowej.
  7. Bezpieczne Wi-Fi – hasło do routera powinno być silniejsze niż numer telefonu.
  8. Oddziel życie prywatne od zawodowego – dwa konta, dwie skrzynki mailowe, mniej ryzyka wycieku.
  9. Minimalizacja danych – podajesz w sieci tylko to, co naprawdę konieczne. Reszta to złoto dla cyberprzestępców.
  10. Świadomość prawna – znasz swoje prawa (RODO, DSA) i wiesz, że bezpieczeństwo to nie tylko technologia, ale i obowiązek prawny firm oraz instytucji.

Dlaczego to takie ważne?

  • 95% cyberataków zaczyna się od człowieka. To nie wirus jest najgroźniejszy, tylko kliknięcie w zły link.
  • Cyberprzestępcy nie polują tylko na banki czy rządy. Coraz częściej celem jest zwykły użytkownik – bo łatwiej.
  • Prawo (RODO, NIS2) wymaga dziś od nas i od firm „należytej staranności” w ochronie danych. Zaniedbania mogą kosztować – i to nie tylko reputację, ale też pieniądze.

Cyberhigiena a prawo

Cyberhigiena to nie tylko dobra praktyka, ale i standard prawny.

  • RODO wprost nakłada obowiązek dbania o bezpieczeństwo danych.
  • NIS2 i DORA rozszerzają te obowiązki na instytucje i przedsiębiorstwa.
  • W sądzie coraz częściej pada pytanie: „czy podjąłeś rozsądne kroki, by zabezpieczyć dane?”.

Wniosek? Cyberhigiena to nie fanaberia geeków, tylko obowiązek odpowiedzialnego użytkownika internetu.

Podsumowanie

Cyberhigiena nie wymaga doktoratu z informatyki. Wymaga zdrowego rozsądku, systematyczności i świadomości, że w sieci jesteśmy zawsze o krok od kłopotów.

Tak jak uczymy dzieci mycia rąk, tak samo powinniśmy uczyć je – i siebie – cyberhigieny. Bo w świecie cyfrowym obowiązuje ta sama zasada, co w medycynie: lepiej zapobiegać niż leczyć.

Stan prawny na dzień: 1 października 2025 roku

Bez kategorii

Influencerzy od kołyski (1/10): między lajkami a prawem. Dziecko jako influencer – fenomen czy luka w prawie?

Dziecięce kanały na YouTube i TikToku rosną szybciej niż profile wielu dorosłych twórców. Małoletni influencerzy mają milionowe zasięgi, kontrakty z największymi markami i przychody, o których rówieśnicy mogą tylko marzyć.

Fenomen? Zdecydowanie. Ale też pole minowe prawne i etyczne.

Najważniejsze wyzwania:

  • Status prawny dziecka-influencera – praca? działalność artystyczna? a może coś zupełnie nowego, czego przepisy jeszcze nie obejmują?
  • Brak regulacji czasu i warunków pracy online – podczas gdy dzieci-aktorzy czy modele mają ochronę z prawa pracy, influencerzy nie mają żadnych limitów godzin ani formalnej kontroli.
  • Dochody małoletnich – we Francji część zarobków trafia na zabezpieczone konto dziecka. W Polsce? Brak analogicznych regulacji – a to oznacza, że zarobki często są w praktyce zarządzane przez dorosłych.
  • Ochrona dóbr osobistych i prywatności – wizerunek i dane dziecka stają się narzędziem komercyjnym. A małoletni nie zawsze są w stanie świadomie ocenić konsekwencje takiej ekspozycji.

Skala zjawiska rośnie

Branża marketingu influencerskiego coraz częściej korzysta z dziecięcych kanałów i rodzinnych profili. Autentyczność i naturalność treści tworzonych przez dzieci czynią je bardzo atrakcyjnym narzędziem promocji. Ale cena może być wysoka: komercjalizacja dzieciństwa, utrata prywatności, przedwczesne „zatrudnianie” dziecka w cyfrowej gospodarce.

Polskie prawo nie nadąża

Brakuje specjalnej kategorii „dziecięcego influencerstwa”. Luka sprawia, że dziecko nie jest w pełni chronione – ani jak pracownik, ani jak artysta. Unijne regulacje (RODO, DSA) skupiają się na danych i reklamie targetowanej, ale systemowej ochrony małoletnich twórców brak.

Dlatego dyskusja o dzieciach-influencerach nie może kończyć się na fascynacji popularnością. To debata o odpowiedzialności: rodziców, marek, agencji i samych platform. Bo zgodnie z prawem (i zdrowym rozsądkiem) dobro dziecka zawsze powinno być nadrzędne.

Czy Polska potrzebuje „ustawy o dzieciach-influencerach”? To pytanie, które staje się coraz mniej retoryczne.

📌 Stan prawny: 30 września 2025 r.

Bez kategorii

Algorytmy a dzieci – profilowanie młodych użytkowników, reklama targetowana, wpływ na konsumpcję i psychikę

Dzieci coraz wcześniej wchodzą w świat cyfrowy – pierwsze urządzenia mobilne dostają już w szkole podstawowej, a nierzadko jeszcze wcześniej korzystają z tabletów czy aplikacji edukacyjnych. Od tego momentu stają się użytkownikami systemów, które nie tylko dostarczają rozrywki czy wiedzy, ale przede wszystkim gromadzą dane, profilują i podsuwają treści dopasowane do ich zachowań. Algorytmy zarządzające platformami społecznościowymi, serwisami streamingowymi czy grami online są projektowane tak, by maksymalnie przyciągać uwagę i utrzymywać dziecko jak najdłużej przed ekranem.

To, co dawniej było klasyczną reklamą w telewizji czy czasopiśmie, dziś przybiera subtelniejsze i trudniejsze do rozpoznania formy – od spersonalizowanych komunikatów w social mediach po lokowanie produktu w filmach tworzonych przez dziecięcych influencerów.

Najważniejsze zagrożenia związane z algorytmami i reklamą targetowaną wobec dzieci to:

  • profilowanie – zbieranie i analiza ogromnych ilości danych (kliknięcia, oglądane treści, czas spędzony na stronie),
  • bańki informacyjne – zawężanie horyzontu dziecka do treści zgodnych z jego wcześniejszymi wyborami,
  • dark patterns – manipulacyjne rozwiązania interfejsu, które zachęcają do wydawania pieniędzy lub ujawniania większej ilości danych,
  • reklama ukryta – lokowanie produktów w treściach rozrywkowych, zwłaszcza w filmikach influencerów,
  • uzależnienia cyfrowe – mechanizmy nagrody i kary stosowane w grach i mediach społecznościowych, które oddziałują na system dopaminowy dziecka.

Skala problemu jest ogromna. Z badań EU Kids Online wynika, że większość dzieci w wieku 9–16 lat codziennie korzysta z internetu, a algorytmy śledzą ich aktywność w czasie rzeczywistym. W efekcie małoletni stają się celem precyzyjnych kampanii reklamowych, mimo formalnych zakazów. Coraz częściej zgłaszane są też przypadki zaburzeń związanych z obrazem ciała, obniżeniem samooceny czy problemami z koncentracją, które mają związek z algorytmicznym kształtowaniem treści.

Wymiar prawny jest tutaj kluczowy.

  • RODO zakazuje profilowania dzieci w celach marketingowych bez zgody rodziców, choć w praktyce przepisy te bywają nagminnie obchodzone.
  • Dyrektywa o usługach cyfrowych (DSA) wprowadza zakaz reklamy targetowanej wobec małoletnich, co stanowi krok w stronę zwiększenia ich ochrony.
  • Ochrona konsumenta małoletniego wymaga jednak dostosowania przepisów do realiów gospodarki cyfrowej, gdzie reklama jest nierzadko ukryta i trudno rozpoznawalna.

Wskazówki dla rodziców i wychowawców można streścić w kilku zasadach:

  • monitoruj aktywność dziecka w sieci i rozmawiaj o mechanizmach działania reklam,
  • ucz krytycznego myślenia – tłumacz różnicę między treścią rozrywkową a reklamową,
  • korzystaj z narzędzi kontroli rodzicielskiej i ustawień prywatności,
  • wspieraj dziecko w rozwijaniu zainteresowań poza ekranem, aby ograniczyć wpływ algorytmicznych „baniek”.

Rodzice nie powinni jedynie ostrzegać przed zagrożeniami – równie istotne jest budowanie świadomości, że dziecko ma prawo do prywatności, do ochrony przed manipulacją komercyjną i do samodzielnego kształtowania swojej tożsamości cyfrowej. Rolą dorosłych jest wprowadzanie młodych w świat internetu w taki sposób, by nie stali się wyłącznie obiektem działań algorytmów i reklam, ale świadomymi użytkownikami zdolnymi do krytycznej refleksji.

Stan prawny na dzień: 25 września 2025 roku

Zdjęcie: pixabay.com

Bez kategorii

Sharenting jako wyzwanie dla ochrony dobra dziecka w erze cyfrowej

Sharenting (inaczej parenting) jako zjawisko społeczne, które w ostatnich latach stało się niemal normą w rodzicielstwie. Rodzice od pierwszych chwil życia dziecka, a często jeszcze przed jego narodzinami, dokumentują i publikują jego wizerunek w internecie. To, co dawniej trafiało do rodzinnych albumów, dziś krąży w mediach społecznościowych, na blogach czy forach. Publikacje rodziców wynikają zazwyczaj z pozytywnych intencji – chęci dzielenia się radością, utrzymywania kontaktu czy szukania wsparcia – ale mogą prowadzić do długofalowych zagrożeń.

Najważniejsze ryzyka sharentingu to:

  • trwałość cyfrowych treści – internet nie zapomina, a usunięcie zdjęć jest w praktyce niemożliwe,
  • utrata kontroli nad wizerunkiem – treści mogą być kopiowane, przetwarzane, wykorzystywane do tworzenia memów lub w celach przestępczych,
  • „cyfrowe porwania” (baby role play), polegające na przywłaszczaniu wizerunku dziecka i nadawaniu mu fikcyjnej tożsamości,
  • narażenie dziecka na cyberprzemoc, hejt i ośmieszanie,
  • ograniczenie prawa dziecka do samodzielnego budowania swojej tożsamości w przyszłości,
  • marketingowe wykorzystanie danych dzieci do profilowania konsumenckiego.

Skala zjawiska jest ogromna. W Polsce około 40% rodziców publikuje zdjęcia i filmy swoich dzieci, średnio 72 fotografie i 24 nagrania rocznie. Co ciekawe, aż 23% dzieci ma swój „cyfrowy ślad” jeszcze przed narodzinami – w formie zdjęć USG. Z badań wynika też, że większość nastolatków nie akceptuje tego, iż ich wizerunek trafia do internetu bez pytania o zgodę.

Należy mocno akcentować wymiar prawny sharentingu. Wizerunek dziecka jest dobrem osobistym chronionym przez prawo, a rodzice, choć formalnie mogą wyrażać zgodę na jego publikację, muszą zawsze działać w interesie i dla dobra dziecka. Nieodpowiedzialne udostępnianie materiałów narusza ten obowiązek.

Nastolatki budują swój wizerunek online poprzez zdjęcia, komentarze, treści na profilach społecznościowych, często nie zdając sobie sprawy, że każdy wpis staje się elementem ich cyfrowego śladu. Widać tu typowe zagrożenia: oversharing, sexting, brak refleksji nad konsekwencjami publikowanych treści. To rodzi ryzyko nie tylko cyberprzemocy, ale również realnych strat w przyszłości – od utraty szans edukacyjnych po zablokowanie możliwości kariery zawodowej, gdyż rekruterzy coraz częściej sprawdzają profile kandydatów w sieci.

Wskazówki dla rodziców można streścić w kilku zasadach:

  • Zastanów się przed każdą publikacją – czy nie narusza prywatności i godności dziecka,
  • Unikaj zdjęć intymnych i kompromitujących,
  • Korzystaj z ustawień prywatności, ograniczając dostęp do zdjęć,
  • Pytaj dziecko o zgodę, nawet jeśli jest małe – ucząc je tym samym prawa do decydowania o własnym wizerunku,
  • Wspieraj nastolatka w świadomym korzystaniu z sieci: ucz odróżniania treści prywatnych od publicznych, wyjaśniaj znaczenie ochrony danych, zachęcaj do budowania pozytywnego obrazu poprzez pasje i osiągnięcia.

Rolą rodziców jest bycie wzorcem – to, jak sami zarządzają swoją obecnością online, jest najlepszą lekcją dla dziecka.

Warto nie tylko ostrzegać przed zagrożeniami sharentingu, ale także warto pokazać, że dzieci mają prawo do prywatności, do ochrony swojego wizerunku i do samodzielnego budowania tożsamości cyfrowej. Rolą rodziców jest wprowadzenie ich w świat mediów społecznościowych w taki sposób, by z jednej strony nie pozbawiać ich możliwości korzystania z zasobów i kontaktów online, a z drugiej – zapewnić im bezpieczeństwo i ochronę na przyszłość.

Stan prawny na dzień: 23 września 2025 roku

Zdjęcie: pixabay.com