
Obywatel w określonych sytuacjach sam staje się ich administratorem danych osobowych — często nieświadomie, działając w poczuciu bezpieczeństwa, interesu społecznego lub zwykłej ostrożności. Wraz z tym statusem pojawiają się jednak obowiązki prawne, w szczególności na gruncie RODO oraz ochrony dóbr osobistych.
Monitoring prywatny — kiedy kamera czyni Cię administratorem?
Prywatny monitoring posesji, wideodomofony, kamery na klatkach schodowych czy nagrania z dashcama należą dziś do standardowych narzędzi bezpieczeństwa. Z prawnego punktu widzenia kluczowe jest pytanie o zakres rejestracji.
Zasada podstawowa
Jeżeli monitoring obejmuje wyłącznie teren prywatny (np. własne podwórko, wejście do domu), co do zasady mieści się w tzw. wyłączeniu domowym (art. 2 ust. 2 lit. c RODO).
Sytuacja zmienia się, gdy kamera obejmuje:
- chodnik, ulicę, parking publiczny,
- wejście do sąsiedniej posesji,
- przestrzeń wspólną budynku,
- osoby postronne.
Wówczas właściciel monitoringu może zostać uznany za administratora danych osobowych — nawet jeśli nagrywa „tylko dla bezpieczeństwa”.
Konsekwencje
Status administratora oznacza obowiązki, m.in.:
- podstawa przetwarzania (np. uzasadniony interes),
- minimalizacja zakresu nagrania,
- czas retencji,
- obowiązek informacyjny (np. tabliczka o monitoringu).
Dashcam
Nagrania z kamer samochodowych mieszczą się zwykle w użytku osobistym, dopóki nie są publikowane. Moment udostępnienia (np. w internecie) przenosi je w reżim przetwarzania danych.
Publikowanie wizerunku sprawcy zdarzenia
Najwięcej kontrowersji rodzi sytuacja, w której obywatel — dysponując nagraniem lub zdjęciem — publikuje wizerunek osoby dopuszczającej się naruszenia prawa (np. kradzieży, wandalizmu, przemocy).
Kolizja dwóch wartości
Z jednej strony interes społeczny, ostrzeganie innych oraz możliwość identyfikacji sprawcy.
Z drugiej prawo do wizerunku, domniemanie niewinności, ochrona dóbr osobistych i RODO.
Kluczowe ryzyka publikacji
- błędna identyfikacja osoby,
- brak kontekstu zdarzenia,
- naruszenie proporcjonalności,
- tzw. „public shaming”.
Sądy wielokrotnie wskazywały, że publikacja wizerunku bez podstawy prawnej może naruszać dobra osobiste — nawet jeśli osoba faktycznie dopuściła się czynu nagannego.
Bezpieczniejsze alternatywy
Bezpieczniejszym rozwiązaniem wydaje się przekazanie materiału policji, publikacja wizerunku z anonimizacją czy też komunikat opisowy bez identyfikacji osoby.
Stan prawny na dzień: 25 lutego 2026 roku
Zdjęcie: canva.com